29 września, 2022

MSPStandard

Znajdź wszystkie najnowsze artykuły i oglądaj programy telewizyjne, reportaże i podcasty związane z Polską

Niekończące się godziny marszu, mroźne noce, niskie temperatury: indyjscy studenci utknęli na polskiej granicy, opisując mękę.

Godziny niekończącego się chodzenia, bóle nóg, noce spędzone na drogach bez dachu w śniegu – wciąż beznadziejne Przekraczanie granicy – Uczniowie są w pułapce Ukraina Obecnie czekanie ponad 15 godzin na polskiej granicy opisuje okrucieństwa, które ich spotkały Indian Express.

Setki studentów, Głównie ze Lwowa i Tarnopola na Ukrainie, dotarły do ​​polskiej granicy w nadziei, że ambasada Indii wypędzi ich, ale polskie władze zapowiedziały, że nie pozwolą sobie na przekroczenie granicy. Ambasada Indii w Warszawie (stolica Polski) wydała zarządzenie wzywające studentów, którzy chcą wyjechać, aby dotrzeć do granicy Shehini-Medica chodnikiem, autobusem lub taksówką.

Ashok, student czwartego roku MBBS na Narodowym Uniwersytecie Medycznym w Harpachevsky Ternobile, powiedział, że widział tysiące ludzi, w tym Ukraińców, próbujących przenieść się do Polski, ale władze nie pozwoliły na to Hindusom.

„Wczoraj o 16:00 wsiedliśmy do autobusu z Tarnopola i dotarliśmy do Liv. Stamtąd autobus zatrzymał się w połowie drogi, a potem musieliśmy iść pieszo i dotrzeć do polskiej granicy. Ze względu na obfite opady śniegu do granicy musieliśmy przejść ponad 40 km. Bez dachu staliśmy na drogach i nocowaliśmy na mrozie. W nocy było minus pięć stopni Celsjusza. Zatrzymaliśmy się tu całą noc. Minęło już ponad 15 godzin, ale Hindusi nie mogą przekraczać granicy – ​​powiedział.

„Brak jedzenia… baterie w telefonach są wyczerpane, a funkcjonariusze z numerów podanych w konsultacjach dyplomatycznych nie odbierali naszych telefonów” – dodał.

Ashok powiedział, że co najmniej 300 studentów z jego uniwersytetu utknęło na granicy, a wielu więcej było z innych uniwersytetów. „Trudno policzyć, ponieważ wszystko tutaj jest bałaganem” – powiedział.

Studenci utknęli na polskiej granicy.

Nikhil Kumar, inny uczeń z Liv, powiedział: „Wczoraj otrzymaliśmy wiadomość, że studenci mogą przyjść pieszo i wyjść z polskiej granicy przez Polskę. Zorganizowaliśmy wózek z naszego hotelu i wyjechaliśmy. Po kilku kilometrach utworzył się długi korek i kierowca samochodu kazał nam wysiąść. Następnie przeszliśmy 25-30 km i dotarliśmy do granicy. Tu na granicy stoimy w kolejce ponad 10 godzin. Tylko jeden van może przewieźć po drugiej stronie 8-10 osób. Statkami zabiera się tylko Ukraińców, nie Hindusów. Staliśmy tu przez ponad 10 godzin w ujemnych temperaturach, a uczniowie zaczynają teraz doświadczać hipotermii. Przyjeżdżają karetki pogotowia, aby ich zabrać ”

READ  Zełenski pokazuje na wideo biuro Kijowa, aby przeciwstawić się doniesieniom, że uciekł do Polski | Wiadomości ze świata

Ambasada Indii (Warszawa), która chce, aby Indianie z Ukrainy wyjechali z Ukrainy przez Polskę, stwierdziła w ostatnich konsultacjach, że jeśli przyjedzie autobusem, taksówką lub żywym inwentarzem, powinien dotrzeć do przejścia granicznego Shehini-Medica. Ci, którzy przyjeżdżają własnymi pojazdami, muszą jechać do granicy Krakowa.

„Uczniowie nie mają własnego pojazdu; Większość ludzi podróżuje autobusem lub pieszo. Taksówki też nie działały. Tak więc na granicy Shehini panuje całkowity chaos ”- powiedział inny student.

Niektórzy studenci zatrzymują się w swoich hostelach i mieszkaniach po tym, jak w piątek do soboty wieczorem zobaczyli studentów utkniętych na polskiej granicy. „Zadzwoniłem pod numer podany przez ambasadę, a funkcjonariusz, który odebrał telefon, powiedział, że musimy wszędzie czekać. Wciąż trwają przygotowania do odbioru studentów z polskiej granicy. Poza tym nawet po wejściu na polską stronę będziesz musiał przejść kilka kilometrów, zanim będziesz wiedział, co dalej. Teraz wszystko jest niepewne, więc wciąż czekamy na przejście do granicy ”- powiedział Danilo Holitsky, doktorant drugiego roku na Liv National Medical University.

„Rano zaalarmowano tu syrenę, ale nadal jesteśmy bezpieczni w porównaniu ze studentami w Kijowie. Otwarte są tylko sklepy spożywcze i awaryjne. Wszyscy próbują dostać się w bezpieczne miejsce. Jesteśmy zamknięci w naszych mieszkaniach” – powiedział.

Student z miasta Liv ukrywał się z kolegami w piwnicy ich mieszkania, gdy zabrzmiały syreny. Indian Express: „Gdy tylko usłyszymy syrenę, spieszymy do piwnicy naszego mieszkania po schronienie. Na polskiej granicy nie ma pomocy. Nikt nie odbiera telefonów. Znowu słychać syreny. Może samoloty mogą przylecieć. Proszę zwrócić się o pomoc do rządu Indii. Oto szaleństwo ”.