30 maja, 2024

MSPStandard

Znajdź wszystkie najnowsze artykuły i oglądaj programy telewizyjne, reportaże i podcasty związane z Polską

Jastopod, Wrocław, Polska – pociąg Brooklyn

Jastopod, Wrocław, Polska – pociąg Brooklyn

Jastopod
22 – 27 listopada 2022 r
Wrocław, Polska

Jastopad to gra na Listopad, polskim słowie na miesiąc listopad, a ten dziewięciodniowy festiwal zawsze odbywa się w tym miesiącu; Właśnie wtedy otwiera się słynny wrocławski jarmark bożonarodzeniowy. Ekspozycja Jastopoda Jazz jest różnorodna, w tym duże koncerty w wielopiętrowym nowoczesnym budynku Narodowego Forum Muzyki (NFM), zwykle z międzynarodową publicznością i współpracą z nowymi grupami muzycznymi. Większość z tych artystów ma pozwolenie na obecność Twilight każdej nocy, podczas której Jazztopad organizuje jam session w pobliskiej kawiarni i barze Mleczarnia. Oto repertuar o zerowym standardzie, w którym dominuje niezależnie improwizujące trio Suntax House. Jamming oznacza darmową muzykę, nawet jeśli ma wpływ na popchnięcie po godzinach dźwięków wielu wieczorów gości z południowoafrykańskich zespołów NFM w funkowym kierunku. Jednak bardziej przypominało to spin Sly Stone-meets-Stockhausen, preferowany przez Milesa Davisa na początku lat siedemdziesiątych.

W ostatni weekend Jastopod oferuje dwa dni występów w salonach, często w prywatnych mieszkaniach w całym mieście, gromadząc grupy muzyków na każdą sesję i improwizując obok muzyków z wielkich koncertów NFM, z nocnymi artystami z piwnicy. Basista Rashaan Carter, saksofonista Maria Grant i pochodzący z Chicago Joshua Abrams (synthir, bas) i Jason Stein (klarnet basowy) występują razem, czasami jakby byli tą samą osobą.

Kolejnym artystą odkrytym w Mleczarni jest polski multistroik Marek Pospieszalski, który wcześniej prowadził swój kwartet w NFM. Potwierdzony obecnością na scenie Pospieszalski pochodzi z Krakowa i wydał już dwa efektowne albumy dla portugalskiej wytwórni Clean Feed. Pierwotnie nazywany po prostu dwoma dyskami Kompozytorzy polscy XX wieku, wydany w marcu 2022 roku i poświęcony interpretacji nowej muzyki przez duży zespół. Krajobraz kaskadowych tonów i dronów, rogów i gitar elektrycznych krzyczy w bezbożnie zaaranżowanym bólu. Kolejny album kwartetu, Matka DüreraKoniec 2022 roku zastał Pospiezalskiego w jazzowych ramach, skupiając się na saksofonie tenorowym i autorskich kompozycjach.

READ  Polska Targi owocowo-warzywne TSW 2023 zmieniły lokalizację na Targi Kielce

To format jego setu w NFM, do którego dołączył międzynarodowy skład Eliasa Stemmesedera (fortepian), Maxa Muchy (bas) i Maxa Andrzejewskiego (perkusja). Gdy Stemmeseder używał jednej ręki do każdego Zagłada Zagłada Zagłada i bibeloty Podczas niechętnego procesu Pogrzeb rzadki, wyczerpany i napięty Lokator wodza dobrze się bawił. Korkociągowe suknie Pospieszalskiego przywołują wizję indywidualności Albrechta Dürera ze zdobionymi pierścionkami na każdym palcu, czarną koszulą z odkrytymi ramionami w białe kropki i parą podwiniętych spodni. Podczas „Ostatnich dni Franza Schuberta” Andrzejewski powoli bombarduje przed powrotem lidera długimi, okrągłymi nutami. Celowe wzorce powstały jako forum dzikich solowych wybuchów. Skok staccato został skierowany w stronę filmowego pejzażu dźwiękowego przez stalaktytowe opadanie górnego końca Stemseeder, bębny Andrejewskiego toczyły się i ślizgały; Kompatybilność z flotą, która oddziela prawie funk. Muzyka wydawała się mocno odwoływana, ale była zakorzeniona w witalności spontaniczności.

Koncert otworzył gdański pianista Kamil Piotrowicz, wykonujący w szybkim tempie solówkę o szaleńczym detalu. Młody i nieodkryty, jego styl, poza zaawansowaną zawartością jazzu, ma wydźwięk form instrumentalnych. Intensywne szaleństwo sprawiło, że pauzy wywarły dramatyczny wpływ na ich opanowanie do granic możliwości. Czwórka z twardego granitu przetoczyła się wśród kaszlącej anarchii publiczności, gdy upuszczali rzeczy lub po prostu nie zwracali uwagi. Napięcie wzrosło. Maksymalistyczny minimalizm Piotrowicza mógł sięgać zbyt daleko jak na otwierający go solowy set, a poza tym zagrał na bis. Znalezienie go w piwnicy ujawniło później, że Rhodes grał na syntezatorze z brzmieniem Norda, wykonując podobne gesty, ale z elektronicznymi aranżacjami w stylu przekształconym w abstrakcyjną złożoność funkową.

Piotrovich dołącza do Steina i Abramsa w fundacji z dwoma trzecimi Sundogs, trzcinnikiem Mateuszem Rybickim i perkusistą Samuelem Hallem, świeżo z kolekcji NFM Natural Information Society. Set łączył marokańskie tradycje Gnawwa z minimalizmem i trance jazzem, skłaniając publiczność do zanurzenia się w kałuży powolnych przejść Abramsa. Po dokonaniu tego dostosowania możemy doświadczyć małych i stopniowych zmian.

READ  Lokalni przedsiębiorcy w Polsce potrzebują większego wsparcia, podsumowuje badanie

Z klarnetem Rybickiego utkwionym w piwnicy Mleczarni poniżej, pędzącym i terkoczącym, Piotrowicz wypuszczał ostre, falujące wzory, manipulując szybko gasnącą tarczą jak gramofon. Rybicki zwrócił się do swojego saksofonu tenorowego, a perkusja i klawisze utworzyły zacinający się podkład, gdy Chicagowianie włączyli się w naturalne środowisko cyklicznych, rytmicznych nagromadzeń.

Polscy artyści zdominowali zestawy salonowe za dnia i pełzające po piwnicach nocą nie tylko siłą liczb, ale także artystyczną elegancją. Koncerty NFM były ich pierwszym występem poza Afryką, z udziałem międzynarodowych gości, w tym Davida Murraya, Granda, Naysama Jalala (flet), Michio Yagi (goto), Joel Leandre (bas) oraz wybitnej angolskiej grupy perkusyjnej Nguami Makka. Hamid Drake, artysta-rezydent Zastopatu, niemal co wieczór pojawiał się w innej scenerii. Jego obecność mogła być ciężka, ale była świadectwem entuzjazmu i otwartości Drake’a na szeroką współpracę, nieustanne odkrywanie nowych form. Angolczycy również krążyli wokół po swoim programie NFM, wprowadzając inną strukturę do bezpłatnych zestawów, początkowo wahając się co do tej nowej eksperymentalnej sceny abstrakcji, ale potem stopniowo robiąc postępy, czasami zastępując innych programistów jako alternatywne stworzenia. Wyraźne powtarzanie rytmiczne. Po Afryce Południowej i Angoli, trio Sundax i ich rozległe polskie posiadłości zawędrowały w tym roku do zdecydowanie avant-funkowej strefy, ale wciąż znajdowały przestrzeń, którą można było skierować w obszary kosmicznej dyfuzji.