24 lutego, 2024

MSPStandard

Znajdź wszystkie najnowsze artykuły i oglądaj programy telewizyjne, reportaże i podcasty związane z Polską

Polscy rolnicy protestowali przeciwko ukraińskiemu importowi i unijnym przepisom

Polscy rolnicy protestowali przeciwko ukraińskiemu importowi i unijnym przepisom

Polscy rolnicy zorganizowali ogólnokrajowe blokady w ramach protestu przeciwko konkurencji ze strony Ukrainy i zaostrzonym przepisom UE, a Warszawa zasugerowała, że ​​może nałożyć nowe ograniczenia importowe na ukraińskie produkty rolne.

Rolnicy protestowali w ponad 250 miejscowościach w całej Polsce, blokując autostrady i przejścia graniczne, a w największych miastach piętrzyły się kolumny wolno jadących ciągników.

„Nie mamy wyboru” – powiedział AFP Marcin Vilkos, organizator protestów w Dorohusku na granicy z Ukrainą, pod banerem wzywającym Unię Europejską do wprowadzenia zakazu ukraińskiego zboża i cukru.

Rolnicy wzywali do złagodzenia wymogów środowiskowych wprowadzonych już przez UE, a także włączenia się w nadchodzący Zielony Ład sojuszu.

„Mówią o ochronie klimatu, ale dlaczego kosztem rolników?” powiedział Janusz Białoszczorski, 62-letni rolnik protestujący w Poznaniu w północno-zachodniej Polsce.

Na Poznań zjechały setki traktorów, rolnicy trąbili i blokowali ulice, inni rozdawali przechodniom owoce i warzywa.

„Nie produkujemy plastiku, który zanieczyszcza oceany, nie budujemy statków wycieczkowych, które zanieczyszczają środowisko, ani nie latamy do Davos naszymi odrzutowcami” – powiedział pan. Białoskorski powiedział AFP.

Cukier i kurczak?

Protesty mają miejsce wkrótce po tym, jak polscy kierowcy ciężarówek zorganizowali dwumiesięczną blokadę kluczowych przejść granicznych, żądając przywrócenia ograniczeń wjazdu do UE dla swoich ukraińskich rywali.

Przemytnicy zawiesili blokadę do marca, ale ostrzegli, że wrócą na granicę, jeśli ich żądania nie zostaną spełnione.

Polska należała do najbardziej zagorzałych zwolenników Ukrainy podczas prawie dwuletniej inwazji Rosji, ale tarcia dotyczące ograniczeń importu zboża wprowadzonych w czerwcu przez Polskę i cztery inne kraje UE jeszcze bardziej nadwyrężyły stosunki między sojusznikami.

Minister rolnictwa Czesław Siegierski powiedział radiu państwowemu, że „całkowity” zakaz importu może zostać wprowadzony także w przypadku innych grup produktów.

„Może być potrzebny w przypadku cukru, a jeśli podaż jest zbyt duża, może być potrzebny w przypadku kurczaków” – powiedział pan. Siegierski powiedział, że rząd chce poruszyć tę kwestię w rozmowach z Kijowem.

READ  Ambasada Indii w Polsce wzywa obywateli pozostawionych do dotarcia do granicy z Ukrainą komunikacją miejską | Najnowsze wiadomości Indie

Zapytany o protesty p. Siegierski powiedział, że rolnicy mają „uzasadnione oczekiwania i żądania”, aby ograniczyć import z Ukrainy, który według rolników niesprawiedliwie obniża ceny.

Pan. Siegierski spotkał się z protestującymi rolnikami w Przyborowicach i zapowiedział, że w przyszłym tygodniu ministerstwo będzie gościć organizatorów protestów.

„Przyjechałem tutaj, ponieważ czuję, że moim obowiązkiem jest porozmawiać z rolnikami i spełnić wszystkie te żądania” – powiedział pan poseł. Siegierski powiedział lokalnym mediom.

Ciężki ładunek

Protesty, zwołane przez Główny Związek Rolniczy w Polsce, mają trwać przez miesiąc w ramach niezadowolenia rolników w całej Europie z powodu obniżonych dochodów na całym kontynencie.

Polscy rolnicy twierdzą, że konkurencja ze strony Ukrainy zaszkodziła ich dochodom, ponieważ ukraińscy producenci nie przestrzegają przepisów UE w takich kwestiach jak dobrostan zwierząt.

„Produkty z Ukrainy, które nie są produkowane według unijnych standardów i procedur, są dla nas ogromnym obciążeniem” – powiedział Vilkos.

We wrześniu wygasł zatwierdzony przez Brukselę zakaz importu zbóż przez pięć krajów UE, a w Polsce nadal rządzi populistyczna partia Prawo i Sprawiedliwość (PiS).

Zakaz został jednak przedłużony i utrzymany po dojściu do władzy nowego prounijnego rządu koalicyjnego po październikowych wyborach w Polsce.

Niemniej jednak polskie władze nalegały na dymisję unijnego komisarza ds. rolnictwa Janusza Wojciechowskiego, obywatela Polski, który zdobył to stanowisko przy wsparciu PiS.

9 lutego do apeli nieoczekiwanie dołączył wpływowy lider PiS Jarosław Kaczyński, o czym poinformował m.in. Zapowiedział, że poprosi Wojciechowskiego, aby „dokończył pracę”.

To jest artykuł premium, dostępny tylko dla naszych subskrybentów. Ponad 250 artykułów premium do przeczytania co miesiąc

Wyczerpałeś limit bezpłatnych artykułów. Wspieraj dziennikarstwo wysokiej jakości.

Wyczerpałeś limit bezpłatnych artykułów. Wspieraj dziennikarstwo wysokiej jakości.